Gdybym miał powiedzieć coś pięknego.
To bym wybrał kogoś innego do tego.

Napisałbym mu słowa ułożone jak klocki Lego.
Zawarłbym w nich prawdę i wyciągnął ego.

Czy te słowa byłyby o Tobie
Może to zabrzmi dziwnie
Ale te słowa byłyby o mnie
Skierowane wprost do Ciebie
O miłości
O gniewie
O radości
I o złości

Kiedyś wypełniałaś całą przestrzeń.
Kiedyś dostarczałaś pięknych wrażeń.

Kiedyś brałem Cię garściami.
Nie mogąc nasycić się Twoimi uśmiechami.

Kiedyś byłaś naszego statku żaglami.
Obieraliśmy kurs i nie martwiliśmy się wiatrami.

Kiedyś obżeraliśmy się piernikami.
Śmiejąc się i nie martwiąc dietami.

Kiedyś byliśmy dwoma wolnymi ptakami.
Zawsze lataliśmy razem, nigdy stadami.

Kiedyś nazywaliśmy naszą miłość czarami.
Pozostawiając wiele kwestii domysłami.

Kiedyś byłaś bukietem róż, pięknymi kwiatami.
Aż stałaś się różą z kolcami.

A ja…
Ja teraz obudowałem się murami.
I w złości schowałem się za górami.